Na profilu FB pn. "Smok wie lepiej" znaleźliśmy informacje o losach jednego z parowozów, który miał ostatni etap swego "życia" w Chojnicach. Pięknie odnowiony stoi od maja 2009 przy kampusie Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie. Ciekawe, kiedy chojnicki TY-mek znajdzie swe docelowe miejsce w naszym mieście?
Krakowscy studenci miewają różne pomysły. Jedni zakładają zespół rockowy. Drudzy próbują przeżyć miesiąc za pieniądze, które rodzice przysłali im na tydzień. Trzeci dochodzą do wniosku, że przed uczelnią zdecydowanie czegoś brakuje. Na przykład parowozu ważącego grubo ponad sto ton.
Tak zaczyna się historia jednego z niezwykłych eksponatów stojących w Krakowie pod gołym niebem: lokomotywy Ty2-559, zwanej na AGH „Żyletą”. Zanim Żyleta została emerytowaną gwiazdą kampusu, miała życie zdecydowanie bardziej pracowite. Urodziła się w 1943 roku w zakładach F. Schichau w Elblągu, wówczas niemieckim Elbing. Należała do wojennej serii BR 52, projektowanej nie po to, żeby zachwycać finezją konstrukcji, lecz żeby szybko, tanio i skutecznie ciągnąć ciężkie transporty. (...) W powojennej Polsce stały się prawdziwymi końmi roboczymi kolei. PKP odziedziczyły po wojnie ponad 1200 maszyn tej konstrukcji, a seria przez lata należała do najliczniejszych parowozów w kraju. Po wojnie rozpoczęła służbę w PKP jako Ty2-559 i zaczęła zwiedzać Polskę. Był Olsztyn. Potem Korsze. Znowu Olsztyn. Następnie Oświęcim, Gdynia Grabówek, Kościerzyna, ponownie okolice Gdyni i wreszcie Chojnice, z którymi związała się na wiele lat. Według kolejowych zestawień została wycofana z eksploatacji około 1990 roku, a w 1993 skreślono ją z inwentarza. Potem już tylko stała i rdzewiała.
Los zapewne zakończyłby się palnikiem, hutą i być może drugim życiem w postaci garnków, barierek albo części do czegoś znacznie mniej romantycznego, gdyby nie studenci. Na początku roku akademickiego 2007/2008 Łukasz Wzorek i Maciej Król, związani ze Studenckim Kołem Naukowym Przedsiębiorców „Firma”, postanowili zdobyć dla AGH zabytkową lokomotywę. (...) Wybór padł na stojącą w Chojnicach Ty2-559. Rektor AGH prof. Antoni Tajduś poparł pomysł, rozpoczęły się rozmowy z PKP Cargo i po wielu miesiącach udało się doprowadzić do szczęśliwego finału: parowóz przekazano uczelni nieodpłatnie. Do kompletu doszły tender i wagon, a kolej zrezygnowała także z pobrania opłaty za transport do Krakowa. Czyli studenci zdobyli lokomotywę za darmo. Każdy, kto próbował kiedykolwiek załatwić bezpłatnie choćby dodatkowy sos do kebaba, powinien teraz okazać należny szacunek.
Pod koniec marca 2008 roku niezwykły skład dotarł do Krakowa-Płaszowa. Podróż trwała dwa dni, często bocznymi liniami, z prędkością około 30 km/h. Organizatorzy jechali w dołączonym wagonie, śpiąc na drewnianych pryczach. (...) Po renowacji przeprowadzonej w Dzierżnie parowóz 21 maja 2009 roku dotarł na stację Kraków Łobzów. A następnie lokomotywa pojechała przez miasto samochodem. W nocy z 22 na 23 maja ustawiono ją na ogromnej platformie i rozpoczęto powolną podróż ulicami Wrocławską, Kijowską i Czarnowiejską. Trzeba było między innymi podnosić przewody trakcji tramwajowej. Ostatecznie 24 maja Żyleta stanęła przed pawilonem B-5. Oficjalne otwarcie Stacji AGH odbyło się 30 maja 2009 roku podczas obchodów 90-lecia uczelni.
AGH wspomina dziś odsłonięcie lokomotywy jako jeden z najbardziej charakterystycznych symboli jubileuszu. Żyleta nie jest tylko kawałkiem starego żelastwa pomalowanego na czarno i czerwono. To kawał historii przemysłu, kolejnictwa i techniki. Ale przede wszystkim jest pomnikiem studenckiej cechy: przekonania, że skoro coś wydaje się kompletnie nierealne, to warto spróbować to zrobić.
Foto: marek7400, na licencji CC BY 3.0 (źródło Wikipedia Commons)